.:: ANNA MARIA JOPEK ::. ID.::

PRASA: UPOJENIE


Anna Maria Jopek - upojenie

Upojenie
Warner Music 2002

album otrzymał status PLATYNOWEJ PŁYTY

1. Cichy Zapada Zmrok
2. Przypływ, Odpływ, Oddech Czasu
3. Tam, Gdzie Nie Sięga Wzrok
4. Biel
5. Czarne Słowa
6. Letter From Home
7. Are You Going With Me?
8. Zupełnie Inna Ja
9. Mania Mienia
10. By On Był Tu
11. Upojenie
12. Piosenka Dla Stasia
13. Me Jedyne Niebo
14. Polskie Drogi

Teksty piosenek...

Więcej:

Relacja z koncertu AMJ & PM

Zdjęcia z koncertu

Pat & AMJ - zdjęcia z próby przed koncertem

PAT, AMJ & MK w Studio - zdjęcia

O płycie...

WYWIAD Z AMJ O UPOJENIU

SINGLE:

Tam, gdzie nie sięga wzrok

Tam, gdzie nie sięga wzrok

Mania Mienia

Mania Mienia


TELEDYSK:

Tam, gdzie nie sięga wzrok - teledysk

Tam, gdzie nie sięga wzrok

muzyka przez duże M!

autor tekstu: Wojtek Cieplik
zdjęcia: Paweł Kuraszkiewicz

9 grudnia 2002 w warszawskiej Sali Kongresowej wystąpił niesamowity duet - Anna Maria Jopek, świetna polska wokalistka jazzowa, obdarzona niezwykłym głosem, oraz Pat Metheny - wirtuoz gitary jazzowej.

   Zapyta ktoś: "cóż wyjątkowego wydarzyło się w polskiej muzyce właśnie teraz?". No tak, przecież ani Myslowitz nie wydali kolejnego superkrążka, ani Wilki i Bajm nie podbili publiczności słynnej Carnegie Hall. Ich Troje na urlopie, Majka Jeżowska goni po festiwalach mikołajkowych jak zawsze już od połowy listopada. Dyżurny tekściarz Jacek Cygani wszystkich w Polsacie etc.
   Cóż, ja chciałem o muzyce przez duże "m", a - bez obrazy - cały wyżej wymieniony zastęp dzielnych doboszy w moim przekonaniu do tej kategorii się nie zalicza.
   Jakkolwiek radykalne, albo wręcz obcesowe są to sądy, moim zamierzeniem nie jest rozpoczęcie tym artykułem ciągnącej się później całymi miesięcznikami :-) dyskusji, na temat już tradycyjnie kontrowersyjny: co jest muzyką, a co rzępoleniem?
   Ale do rzeczy! Wydarzenie, o którym chciałem tu słów kilka napisać, miało miejsce 9 grudnia. W warszawskiej Sali Kongresowej wystąpił niesamowity duet - Anna Maria Jopek, świetna polska wokalistka jazzowa, obdarzona niezwykłym głosem, perfekcyjna technicznie oraz Pat Metheny, wirtuoz gitary jazzowej, mój mistrz i guru. Towarzyszyła im prawdziwa śmietanka polskich muzyków jazzowych: pianista Leszek Możdżer, perkusista Cezary Konrad, basiści Darek Oleszkiewicz, Robert Kubiszyn i Mateusz Pośpieszalski, saksofonista Henryk Miśkiewicz, król polskiego "kosmosu" samplowego Paweł Bzim Zarecki oraz jeden z najwybitniejszych perkusjonistów na świecie Mino Cinelu.
   Koncert był promocją wspólnej płyty tego fantastycznego duetu, której nagranie dokonało się w trzecim tygodniu października (o samych nagraniach krążą już niemalże legendy). Płyta o tytule "Upojenie" przysparza nieco trudności z klasyfikacją zawartej tam muzyki. Dla jednych jest to wysmakowany, wyrafinowany i dopracowany do jednej nutki pop, dla drugich (patrz "Jazz Forum") jest to płyta jazzowa, bo przecież grają tam wybitni muzycy jazzowi, a kompozycje są ich autorstwa. Tak czy owak jest to muzyka bogata i z pewnością należy jej posłuchać wiele razy, aby docenić walory, jakie ze sobą niesie.
   Płyta zawiera 14 kompozycji, z których osiem utworów to kawałki Pata z różnych okresów jego działalności solowej, lub też w słynnej Pat Metheny Group. Do sześciu z nich dopisany jest polski tekst, co już odbiło się głośnym echem w cyberprzestrzeni (np.: na forum dyskusyjnym na www.patmethenygroup.com). Muzyk słynie z kompozycji instrumentalnych (w swojej dyskografii kawałków z tekstem jest tylko kilka), a tu jest tekst i to nie angielski! Poza tym są tu dwie przearanżowane kompozycje Anny Marii Jopek oraz dwie autorstwa jej męża, Marcina Kydryńskiego. Pozostałe dwa kwiatuszki to prawie ogniskowy utwór "Cichy zapada zmrok" oraz instrumentalny temat na gitare i kontrabas z serialu "Polskie drogi".
   Jak to się często zdarza w naszej szerokości geograficznej, występowi muzyków towarzyszył niemały bałagan organizacyjny. Najpierw planowany był jeden koncert, następnie okazało się, że będą dwa. Jednak nikt nie był niczego pewien. Nie było wiadomo o której, za ile, jak długo. Sympatyczni (tu rzeczywiście nie można mieć zastrzeżeń) pracownicy kas przy Sali Kongresowej tylko "przypuszczali" to i owo. Ponieważ bardzo zależało mi na biletach i to na możliwie najlepszych miejscach, starałem się uzyskać jak najdokładniejsze informacje, dzwoniąc tam kilka razy na tydzień. Gdy w końcu w dniu, w którym już oficjalnie miała rozpocząć się sprzedaż biletów dowiedziałem się, że jestem już jednym z ostatnich klientów - tzw. spóźnialskim (?!), a bilety są w sprzedaży od 3 dni. Cóż, brałem co było. A były jeszcze na szczęście okruchy na parter na 21:30. Dostałem 6 rząd, miejsce pierwsze z prawej. Jak się okazało - w okolicy wielkiego wysięgnika z kamerą TV; jak wysięgnik w górę, to ja w dół i na odwrót. Ale to przecież wciąż parter, scena blisko. Natomiast o biletach na 19:00 mogłem jedynie pomarzyć, bo zarezerwowane były tylko dla VIP-ów. Teraz już wiem, jakie to szczęście, ale o tym za chwilę.
   Zasiadłem wygodnie, nastawiłem dyktafon (a jakże?), przygotowałem aparat fotograficzny (no a co?) i wraz z całą Salą Kongresową rozpocząłem odliczanie. Weszli z opóźnieniem charakterystycznym dla progów uczelnianych (do 15 min.! - przyp. autora).
   Dreszcze mnie przeszły, jak wszyscy zasiedli za swoimi instrumentami, a asystentka techniczna Pata, Polka z pochodzenia - Karolina Chrzan - wniosła na scenę instrument projektu samego mistrza - 42 strunową gitarę pikasso (4 stroje!). Zaczęło się.
   Niestety z uwagi na to, iż podczas koncertu byłem zatopiony i zasłuchany w opowieść, która snuła się z ust Anny Marii Jopek i instrumentów pozostałych muzyków, zapomniałem o podstawowym obowiązku reporterskim - notatce z przebiegu wydarzenia. Nie przytoczę więc tzw. "track list" i nie opowiem się ani za, ani przeciw rozwiązaniu aranżacyjnemu w trzecim takcie po refrenie czwartego kawałka.
   Ale powagi! Materiał zagrany na koncercie, to przede wszystkim kawałki ze wspólnej płyty "Upojenie". Oczywiście były niespodzianki, jak np.: "Cyraneczka" Ani, w genialnej aranżacji (tu drugą gitarę "robił" Marek Napiórkowski) i z bardzo dobrym solem Pata. Wstępem do innego utworu była niesamowita solówka z partiami wokalnymi geniusza instrumentów perkusyjnych - Mino Cinelu. Piękny, choć dla mnie stanowczo za krótki, popis swojego kunsztu dał pianista Leszek Możdżer. Celujący pod względem swojej techniki oraz feel'u muzycznego był perkusista Cezary Konrad. Brzmieniem swojego saksofonu pogłaskał słuchaczy Henryk Miśkiewicz w kawałku "Zupełnie inna ja", opartym na "Always & Forever" Pata z płyty "Secret Story".
   AMJ ma rzadką u wokalistów zdolność czystego wyśpiewywania prawie niesłyszalnych dźwięków. Dlatego również w cichych partiach jej głos brzmiał... ach, jak brzmiał. Z kolei Pat zagrał przejmujące (on innych nie gra) sola szczególnie w "So may it secretely begin" (w polskiej wersji "Mania mienia"). Natomiast to, co zrobił w ostatnim kawałku, przed dwukrotnymi bisami, "Are you going with me?", przeszło moje oczekiwania, marzenia, a nawet możliwości zrozumienia tego, co usłyszałem. Istny geniusz!
   Na bisy był pop-hit, efekt kooperacji PM z Davidem Bowie "This is not America", zreharmonizowana kolęda "Lulajże Jezuniu" oraz "Śnieg" (z Kabaretu Starszych Panów). Potrójne standing ovation i...

   I teraz przyszedł moment, w którym dziękowałem losowi, że nie mogłem być na 19:00. Ania Jopek podziękowała wszystkim oraz oznajmiła, iż oficjalna część koncertu dobiegła końca i kto musi iść - niechaj rusza, ale...
- Proszę państwa, ponieważ mamy zobowiązania wobec naszej TVP, musimy jeszcze wyjść na scenę i zagrać pewne rzeczy po raz drugi - powiedziała wokalistka i zniknęła.
   Wszyscy najpierw osłupieli i popatrzyli na siebie z niedowierzaniem, ale po chwili patrzyli już tylko z politowaniem na tych nielicznych, którzy zdecydowali się nie skorzystać z okazji zobaczenia wielkich muzyków po raz drugi no i (a to też przecież ważne) zupełnie za darmo.
   Przyznam jednak, że osobiście jestem wdzięczny kilku osobom z drugiego rzędu ze środka sali, że sobie poszli. Wskoczyłem na ich miejsce z tej mojej prawej flanki zanim się obejrzeli i już prawie pod statywem na mikrofon AMJ wyczekiwałem na ponowne wyjście muzyków.
   Zaczęli zupełnie od nowa i po kilku kawałkach wydawało się, że "lecą" tak samo jak na oficjalnej części. Aż tu po którymś z numerów Ania poinformowała wszystkich, że właśnie muszą powtórzyć kawałek, "bo coś nie wyszło". Potem jescze raz. A my - śmiech i zaskoczenie... I tak np.: utwór "Śnieg" grany był np.: 4 razy!!! W między czasie były śmieszne dialogi pomiędzy muzykami, gagi. AMJ pytała, czy nie ma zbyt czerwonego nosa, "bo kamery widzą"... Była też niespodzianka Pata - w trakcie krótkiej przerwy jazzman, nie bacząc na to, jaki był program, jakie przewidywał utwory, zaserwował wszystkim na swej miniaturowej gitarze sopranowej przepiękny temat wiodący ze ścieżki dźwiękowej do filmu pod tytułem "Map of the World". Emocje sięgnęły zenitu. Kolejne, dłuuuugie standing ovation.
   Na koniec zagrali jeszcze na życzenie głośnej, rozkrzyczanej publiczności (przypominam, że to nie klub czy stadion, tylko Sala Kongresowa!) "Mania mienia" oraz ów poczwórny "Śnieg" i cała brać ruszyła do szatni, rozmawiając przez komórki i informując oczekujących w domach, że opóźnienie nie wyniknęło broń Boże z żadnego wypadku, tylko z tejże niezwykłej sytuacji.
   Godz. 00:30. Mroźna to była noc i daleka droga samochodem do Katowic, ale zdawałem sobie sprawę, że byłem świadkiem czegoś niezwykłego. Czegoś, co jeszcze długo rozbrzmiewać będzie w mojej głowie i w ... moim samochodzie. Mam przecież nagranie dyktafonowe!:-)
   Żywię również nadzieję, że i Wy - przeczytawszy niniejszy artykuł - zgodzicie się ze mną, że było to wyjątkowe wydarzenie. Tak czy owak, namawiam wszystkich do kupna płyty "Upojenie" oraz bliższego zapoznania się z twórczością AMJ oraz PM i jego Pat Metheny Group.

PS. Zachęcam do rzucenia okiem na forum dyskusyjne "American Garage" na www.patmethenygroup.com

(c) ANNA MARIA JOPEK MUSIC