.:: ANNA MARIA JOPEK ::. ID.::

PRASA: artykuły i wywiady z AMJ

Rzeczpospolita 25.03.2002
Rozmowę z Anną Marią Jopek przeprowadził Marek Dusza

Rzeczpospolita: Po jazzowym albumie "Bosa" i jego międzynarodowej wersji "Barefoot" ukazuje się dzisiaj nowa płyta "Nienasycenie" zrywająca całkowicie z podziałami na gatunki, zawierająca elementy właściwie wszystkich stylistyk, jakie interesują panią w muzyce. Kogo pani zaprosiła do współpracy przy jej realizacji?

Anna Maria Jopek: Chciałam, aby współproducentem był Marcin Pospieszalski. Jest wybitnym basistą i dzięki temu ma talent do nadawania pulsu muzyce, do jej porządkowania. Chciałam znów pracować z Leszkiem Możdżerem. Na płycie gra też cały mój zespół. Także Robert Majewski na trąbce i sporo przyjaciół, a nawet rodzina: moja siostra na skrzypcach i mój mąż na gitarach. Wiedziałam też, że chcę część muzyki nagrywać w studiu Pawła "Bzima" Zareckiego, klawiszowca z mojego zespołu, a właściwie w jego mieszkaniu przerobionym na studio. Za każdym razem przychodząc do niego na Grzybowską cofałam się do czasów studenckich, życia z dnia na dzień, o kromce chleba, kompletnej nieznajomości jutra i tysiąca waletów w M2. Zanim "Bzim" podłączył mój mikrofon, musiał zdjąć ze ściany zegar, bo okazało się, że jego tykanie słychać na nagraniu. Wszystko to powodowało, że mieliśmy nieustająco dobry humor i byliśmy w stanie całkowitego rozprężenia. To bardzo dobrze wpłynęło na muzykę. Nie było żadnych spięć spowodowanych terminem wynajęcia studia, tym, że każda godzina kosztuje bajońskie sumy, a ludzie z wytwórni grzmią, bo budżet został już dawno przekroczony. Tam miałam absolutną swobodę pracy i wiele wokali zdecydowałam się nagrywać właśnie u "Bzima". Szczerze powiem, że najbardziej je lubię.

Rz: Jak wygląda studio w bloku z wielkiej płyty?

AMJ: Nagrywałam w wąskim korytarzu obklejonym gąbką tuż przy drzwiach wejściowych. Czułam się, jakbym śpiewała w szafie. W każdej chwili takiego występu, nawet przy najlepszej wersji, mógł zadzwonić dzwonek do drzwi i wtedy przerywaliśmy nagranie, a ja musiałam razem z mikrofonem wciskać się w ścianę, żeby kogoś wpuścić. Była też taka niepisana tradycja, że wszyscy waletujący muszą na tym albumie wystąpić. Okazało się, że po moim wyjściu któryś z waletów zagrał np. na fenomenalnie zestrojonych ze sobą butelkach napełnionych wodą. Brzmienia tego typu pojawiają się na płycie i są prawdziwe, powstały w efekcie nocnego, entuzjastycznego grania. Ten rodzaj szaleństwa słychać niemal w każdej piosence. Współpracowałam z "Bzimem", bo on całkowicie poświęca się muzyce. Jego zaangażowanie w powstanie tej płyty było największe. Grał na klawiszach, programował komputerowe pętle rytmiczne i całe sekcje instrumentów. Np. w utworze "Bo wcale nie trawa" nie ma prawdziwej sekcji rytmicznej, a brzmi ona całkiem naturalnie. Mam wrażenie, że był to ostatni dzwonek dla zrobienia takiej płyty, kiedy jest we mnie jeszcze chęć bawienia się nowymi brzmieniami, loopami, samplami i łączenia ich z instrumentami akustycznymi. Podejrzewam, że za parę lat powiem: no, już mi nie uchodzi.

Rz: W takim razie, jaki będzie następny album?

AMJ: Marzy mi się płyta ze smyczkami, z rozległą fakturą dźwięków. Z kolei słuchając takich płyt, jak "Here Is To Life" Shirley Horn czy "Both Sides Now" Joni Mitchell czuję się tak niedojrzała, że mówię sobie - nie, muszę jeszcze trochę poczekać. W ich śpiewie słyszę wielką życiową mądrość. Taką płytę można nagrać dopiero wtedy, kiedy się do niej dojrzeje. Teraz jestem bliska nagrania dziwnego, hermetycznego albumu na same moje głosy o chóralnej fakturze. Mamy także już nieomal skończony kilkupłytowy album koncertowy z pięciu lat naszego scenicznego muzykowania, całkiem różnego przecież od wersji płytowych. To będzie radość dla fanów jazzu - kapitalne partie solowe Miśkiewicza, Napiórkowskiego, Możdżera, Stańki, Jagodzińskiego - limitowany nakład, ekskluzywne wydawnictwo. Mam jeszcze jeden nadzwyczajny projekt już w przededniu realizacji, ale to rzecz tak wielkiej wagi i rozmiaru, że nie powiem o niej ani słowa, żeby nie zapeszyć. Tymczasem zapraszam na moją stronę internetową www.annamariajopek.pl.

(c) ANNA MARIA JOPEK MUSIC